Rafał Jankowski

Founder & Co-owner

Rafał Jankowski

Dlaczego delegowanie nie działa i jak to naprawić

Dzisiejszy odcinek dedykuję każdemu przedsiębiorcy, który choć raz powiedział w sobotę wieczorem: „Muszę zacząć delegować”, a w poniedziałek rano zrobił wszystko sam.

 

 

Widziałem ten scenariusz w polskich firmach dziesiątki razy. I za każdym razem wygląda tak samo. Właściciel deleguje, coś nie działa, poprawia, frustruje się. Po dwóch tygodniach przyjmuje wszystko z powrotem i dochodzi do wniosku: „Ja jednak lepiej zrobię to sam”.

Po kilku takich cyklach pojawia się przekonanie, że na polskim rynku nie ma dobrych ludzi albo że nasza branża jest specyficzna i wszystko trzeba robić samemu. Czasem to prawda, ale częściej jest to wymówka, która chroni przed niewygodnym pytaniem.

Czy problemem są pracownicy, czy sposób, w jaki przekazałeś im pracę?

O tym będzie właśnie dzisiaj.

 

Największy błąd w delegowaniu

Pierwszy i największy błąd delegowania tłumaczy 70% nieudanych prób jego wdrożenia. Na czym on polega?

Wielu właścicieli deleguje wykonanie, ale zatrzymuje dla siebie odpowiedzialność, decyzję, kontrolę, ostateczne zatwierdzenie i weryfikację każdego szczegółu.

Konsekwencja takiego podejścia jest matematyczna. Pracownik wykonuje zadanie, ale nie podejmuje decyzji. Czeka na zatwierdzenie, wysyła trzy maile dziennie, pytając, czy tak ma być. Wraca z każdą trudniejszą sytuacją do właściciela.

Właściciel dalej jest w procesie. Dalej za wszystko odpowiada. Dalej jest wąskim gardłem. Tyle że teraz dodatkowo płaci pensję komuś, kto pełni rolę asystenta wykonawczego.

To nie jest delegowanie. To jest outsourcing obowiązków.

W efekcie ponosisz dwukrotne koszty – pensję pracownika oraz koszt własnego czasu – bardzo często bez podwojenia produktywności.

 

Co naprawdę oznacza delegowanie?

Prawdziwe delegowanie zaczyna się wtedy, kiedy przekazujesz trzy rzeczy jednocześnie.

  1. Wynik – czyli czego konkretnie oczekujesz na końcu.
  2. Odpowiedzialność – kto bierze na siebie efekt i kto jest rozliczany z jakości.
  3. Zakres decyzji – które decyzje pracownik podejmuje sam, a które wymagają konsultacji.

Te trzy elementy muszą wystąpić razem. Bez któregokolwiek z nich delegowanie się nie zamyka.

Podam konkretny przykład.

Mikrozadanie a delegowanie funkcji

Jest ogromna różnica między poleceniem:

„Zrób ofertę dla klienta XYZ.”

A przekazaniem odpowiedzialności:

„Jesteś odpowiedzialny za proces ofertowania. Możesz schodzić z ceny o 7%. Dłuższe terminy płatności niż 60 dni wymagają mojej zgody. Oczekuję raportu raz w tygodniu z konwersji.”

Przyznaj, że to fundamentalna różnica.

  • W pierwszym przypadku delegujesz mikrozadanie.
  • W drugim delegujesz funkcję.

Funkcja skaluje się sama. Mikrozadania trzeba delegować jedno po drugim i do każdego później wracać.

 

Pięć powodów, dla których delegowanie nie działa

Według mnie problem zwykle nie jest w pracownikach. Oto pięć najczęstszych powodów.

 

1. Brak jasności efektu

Pracownik nie wie dokładnie, co ma zrobić, jaki ma być rezultat i kiedy można uznać, że zadanie zostało wykonane dobrze. Robi więc tak, jak uważa.

A właściciel po dwóch dniach mówi:

„Nie o to mi chodziło.”

To nie jest wina pracownika. Nikt nie czyta w myślach.

Brak jasności na wejściu oznacza niemożność oceny na wyjściu.

Rozwiązanie jest bardzo proste, choć wymaga wysiłku. Każde delegowane zadanie musi zawierać jasno sformułowany efekt końcowy.

Nie:

„Przygotuj ofertę.”

Tylko:

„W piątek do godziny 16:00 oferta w PDF, podpisana elektronicznie, wysłana klientowi, z tabelą cenową rozbitą na trzy warianty.”

 

2. Brak standardów

Nie ma procesu. Nie ma checklisty. Nie ma opisanego sposobu działania. Każdy wykonuje zadanie inaczej. Każdy klient jest obsługiwany w inny sposób. Każde wdrożenie nowego pracownika oznacza kolejne kilka godzin tłumaczenia tych samych rzeczy.

Rozwiązanie? Każda powtarzalna czynność powinna mieć opisany proces. Nie elaborat na czterdzieści stron.

Wystarczy krótka procedura na pół strony.

  • Krok pierwszy.
  • Krok drugi.
  • Krok trzeci.
  • Co robić w sytuacjach wyjątkowych.
  • Do kogo eskalować problem.

W firmie pięcioosobowej procedury mogą być jeszcze w głowie. W firmie piętnastoosobowej już nie.

A w trzydziestoosobowej brak procedur jest gwarancją chaosu.

 

3. Brak autoryzacji decyzyjnej

Pracownik wykonuje zadanie, ale nie może zdecydować, więc wraca do właściciela z każdym pytaniem.

  • Czy klient może dostać rabat 5%?
  • Czy mogę zamówić ten papier?
  • Czy mogę zatwierdzić zwrot?

Rozwiązanie jest proste.

Każdy pracownik na stanowisku odpowiedzialności powinien mieć jasno zdefiniowany mandat decyzyjny. Listę rzeczy, o których decyduje sam, listę decyzji wymagających konsultacji z innymi członkami zespołu oraz listę spraw zarezerwowanych dla właściciela.

W praktyce wygląda to tak. Handlowiec udziela rabatu do 5% bez konsultacji. Do 10% konsultuje to z menedżerem. Powyżej 10% decyzję podejmuje właściciel.

Czarno na białym.

Nagle okazuje się, że uwalniasz się od 80% codziennych mikrodecyzji.

 

4. Perfekcjonizm właściciela

To najtrudniejszy powód do rozpoznania, bo ukrywa się za bardzo rozsądnym zdaniem:

„Ja po prostu zrobię to lepiej.”

I wiesz co? Pewnie masz rację. Pewnie zrobisz to lepiej, bo masz pięć razy więcej doświadczenia. Znasz każdy niuans branży.

Tylko pytanie brzmi:

Czy to ma znaczenie przy skali?

Firma nie potrzebuje idealnie wykonanych dziesięciu rzeczy.

Firma potrzebuje przyzwoicie wykonanych stu rzeczy.

Klient nie zauważy, że oferta jest o 8% mniej elegancka. Zauważy natomiast, że nie dostał jej wcale, bo właściciel akurat siedział na innym spotkaniu.

Perfekcjonizm właściciela to ukryty podatek na wzrost firmy.

Im wyższa Twoja poprzeczka, tym wolniej firma rośnie. To kompromis, którego uczymy się zwykle dopiero po trzech do pięciu latach prowadzenia firmy.

 

5. Brak zaufania

Czasem jest uzasadniony. Czasem wynika z doświadczeń z poprzednimi pracownikami.

Ale bez zaufania nie ma delegowania. Jest tylko kontrola, poprawianie i finalne zmęczenie.

Rozwiązanie w tym przypadku nie jest banalne.

Zaufanie buduje się krok po kroku.

  • Najpierw małe rzeczy.
  • Sprawdzasz efekty.
  • Dajesz feedback.
  • Następnie delegujesz większe tematy.
  • Znowu sprawdzasz.

To proces trwający od sześciu do dwunastu miesięcy z każdą nową osobą. Nie da się go skrócić.

Próba skrócenia kończy się albo mikrozarządzaniem, albo oddaniem zbyt dużej odpowiedzialności zbyt szybko.

A finalnie – rozczarowaniem.

 

Jeszcze jedno nieporozumienie

Wielu przedsiębiorców podświadomie szuka u swoich pracowników klona samego siebie. Kogoś, kto zrobi wszystko dokładnie tak samo, z tą samą intuicją i w ten sam sposób.

Taki klon nie istnieje.

Nawet osoba z dziesięcioletnim doświadczeniem w identycznej branży zrobi pewne rzeczy po swojemu.

I to jest w porządku.

Twoją rolą nie jest zapewnić, żeby każde działanie w firmie było wykonane dokładnie tak, jak Ty byś je wykonał.

Twoją rolą jest zbudować system, w którym działania są wykonywane wystarczająco dobrze, powtarzalnie i bez Twojej obecności.

To jest dokładna definicja firmy, która jest aktywem, a nie miejscem pracy.

 

Jak delegować skutecznie?

Znowu pięć kroków. Tym razem takich, które sprawdziłem w praktyce.

 

Krok 1. Jasny efekt

Nie mów:

„Zrób to.”

Powiedz:

„Efekt końcowy ma wyglądać tak i tak. Sukces oznacza to i to.”

 

Krok 2. Zakres decyzji

Powiedz wprost, najlepiej na piśmie, jakie decyzje pracownik podejmuje samodzielnie, jakie wymagają konsultacji, a jakie są zarezerwowane dla Ciebie.

Nie zostawiaj miejsca na domysły.

 

Krok 3. Standard

Jeżeli zadanie się powtarza, opisz je raz. Jedna strona wystarczy.

Następnym razem pracownik nie pyta.

Sięga po dokument.

 

Krok 4. Feedback, nie przejęcie

I to jest kluczowe.

Kiedy coś jest źle zrobione, masz dwa wybory.

  1. Wybór A: „Daj, zrobię to sam.”
  2. Wybór B: Pokaż, co jest nie tak. Wytłumacz dlaczego. Pokaż, jak powinno być. Oddaj pracownikowi do dokończenia.

To droga dłuższa, ale jedyna, która buduje kompetencje w zespole.

Polski przedsiębiorca w 90% przypadków wybiera wybór A.

I dziwi się, że delegowanie nie działa.

 

Krok 5. Czas

Delegowanie na początku spowalnia. To inwestycja.

Pierwsze trzy miesiące z nowym menedżerem zabiorą Ci więcej czasu, niż gdybyś robił rzeczy sam.

Ale następne dwadzieścia jeden miesięcy oddadzą Ci dziesięciokrotnie więcej.

Decyzja o delegowaniu to decyzja, czy zaakceptujesz krótkoterminowy spadek wydajności na rzecz długoterminowej wolności.

 

Kiedy delegowanie naprawdę zaczyna działać?

Jest taki moment, kiedy nagle widzisz, że decyzje zapadają bez Ciebie. Zadania się domykają bez Twojej kontroli. Klienci są obsługiwani bez Twojego udziału. Problemy rozwiązywane są bez Twojej interwencji. Firma działa mimo Twojej nieobecności.

To jest moment, w którym firma przestaje być przedłużeniem Twojej osoby, a zaczyna być systemem.

I to jest ten moment, w którym jej wartość – dosłownie finansowa wartość – zaczyna rosnąć.

 

Podsumowanie

O tym dokładnie w następnym odcinku.

Wszystko, o czym dzisiaj mówiłem, a nawet więcej, znajdziesz w rozdziale dwudziestym drugim książki Finanse rozsądnego przedsiębiorcy, dostępnej na stronie rozsadnefinanse.pl.

Sprawdź szczegóły na rozsądnefinanse.pl. Tam znajdziesz też pytania kontrolne do samodzielnej pracy dotyczące delegowania.

A tymczasem jedno pytanie ode mnie.

Ile decyzji w tym tygodniu podjąłeś, które mógłby podjąć ktoś inny?

Dzięki, że przeczytałeś transkrypcję kolejnego odcinka podcastu O Finansach i Biznesie przy Kawie. Już teraz zapraszam Cię na następny, gdzie porozmawiamy o tym, ile warta jest Twoja firma.

Do usłyszenia.

 

Bezpłatna wycena